|
Siedzę w pracy, z każdym dniem co raz bardziej znużona i zmęczona codzienną rutyną, czekam juz całą wieczność na te upragnione dwa tygodnie urlopu, który twardo oszczędzałam od ponad pół roku… W końcu nerwowo machając nóżką, zaczynam odliczać dni, choć pracy mam dużo i myślę o tym, żeby wszystko podokańczać zanim zniknę. Mam od jakiegoś czasu kłopoty ze snem, przez co brak mi trochę energii i entuzjazmu, a przecież powinnam nim tryskać mając w perspektywie wizje wojaży w nieznane... Wiem jednak, że jak tylko będę na miejscu, złapię dobry nastrój i dotrze do mnie, że jestem na drugim końcu świata.
Zmieniony ( niedziela, 27 grudnia 2009 13:56 )
|